Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zręcznościowe. Pokaż wszystkie posty

Temple Run 2


Pierwsza odsłona tej gry pojawiła się na AppStore w 2011. Androidowy klasyk. Najpopularniejszy, wraz z Subway Surfer'em, Temple Run doczekał się drugiej części! Tę grę pokochały miliony! Osobiście jestem jednym z tych milionów. Każdy, kto grał w pierwszą część, nie będzie miał problemów z drugą. W grze chodzi o to, aby uciekać przed potworem. Chciałeś kiedyś poczuć się jak Indiana Jones lub inny poszukiwacz przygód? To teraz będziesz mógł się wykazać!

Główny bohater ma za zadanie uciekać przed potworem, który wychodzi z jaskini. Gdy lekko obrócimy telefon w prawo, wtedy nasza postać podczas biegu będzie bardziej po prawej stronie drogi. Mechanizm ten działa również w odwrotny sposób. Dzięki temu będziemy mogli zbierać monety oraz omijać dziury i inne przeciwności losu. Warto dodać, że nasza postać biega samoczynnie, a naszym zadaniem jest tylko przesunięcie palcem po ekranie. W grze pojawiają się zakręty. Musimy wybrać któryś z dostępnych rozdroży. Jeśli nie wybierzemy, wtedy spadniemy. W grze jest waluta - monety. Za nią będziemy mogli kupić nową postać lub ulepszyć aktualną. 

Największy plus jest taki, że tak dobra produkcja jest w zupełności darmowa. Grafika i dźwięk są na odpowiednio wysokim poziomie. Występują tu mikropłatności. Gra idealna do zagrania w kolejce do sklepu lub podczas jazdy pociągiem. I o dziwo nie nudzi się aż tak szybko.

- mikropłatności
+ grafika
+ dźwięk
+ nie nudzi się zbyt szybko

PODSUMOWANIE:

Grafika: 9/10

Pomysł: 9/10

Dźwięki: 3/3

Wykonanie: 7/8

Grywalność: 4/5

Ogólna ocena:  32/36

Subway Surfer

Opublikowany wiosną 2012 na urządzenia z systemem Android i iOS. Wraz z Temple Run jest to najpopularniejszy runner. Wcielamy się w nastolatka o imieniu Jake, który jest skate'em. Ubiera się w ten styl, jeździ na desce oraz lubi barwić pociągi swoimi graffiti. Te w ramach zemsty postanawiają być przeszkodą dla chłopaka, podczas pościgu. Pościgu przed kim? Jest to zły inspektor wraz ze swoim psem.

Gdy zdobywamy punkty, wtedy postać biegnie szybciej, a nam jest trudniej. Biegamy po torach kolejowych, na których często musimy wchodzić lub unikać pociągi. W trakcie rozgrywki natrafić można na kilka ulepszeń pomagających nam uciec. Najważniejszym z nich jest plecak odrzutowy, dzięki któremu wznosimy się nad linie kolejowe. Każdy z tych elementów jest limitowany czasowo. Sterowanie w grze ogranicza się do czterech ruchów - przesunięciu palcem w górę, dół, prawo i lewo. Sterujemy bohaterem z tyłu pleców. O dziwo gra nie znudzi nam się tak szybko, ponieważ na gracza czeka zestaw misji. Jake nie jest naszym jedynym dostępnym bohaterem. Jest domyślny, ale za monety kupić będziemy mogli inne postacie.

 Gra wciąga - nie da się tego ukryć. Gdyby ktoś miał się mnie zapytać, który z runnerów najlepszy - nie byłby nim SS. O wiele bardziej podoba mi się Temple Run. Subway ma również swój własny charakter, jednak Temple jest zdecydowanie lepszy - przynajmniej dla mnie. Jednak dla dzieci, ale nie tylko, ta gra powinna być idealna! Wyraziste kolory cechują tą grę i nadają jej charakteru. Można grać ze znajomymi oraz samemu. Są często regularne aktualizacje, dzięki temu czujemy, że twórcy naprawdę się o nas troszczą. Niestety po jakimś czasie się nudzi.

+ opcja multiplayer
+ grafika
- może się znudzić

 PODSUMOWANIE:

Grafika: 10/10

Pomysł: 5/10

Dźwięki: 2/3

Wykonanie: 8/8

Grywalność: 5/5

Ogólna ocena:  30/36





Angry Birds: Transformers


Każdy chyba zna film Transformers oraz serię Angry Birds. Co mają ze sobą wspólnego? To, że możemy grać w Transforptaki na telefonie! Wściekłe ptaki to gra, gdzie wystrzeliwujemy birdsa, aby zniszczył świnkę. By wygrać dotąd musiałeś zniszczyć wszystkie prosiaki i mieć w zanadrzu po wystrzeleniu co najmniej jednego ptaka (nie, nie tego w spodniach!). Autorzy próbowali odsunąć wysyłanie tych ptaszysk już przy Angry Birds Go, jednak prawdziwa deformacja zaistniała w wersji Transformers.

W tej grze są dwa plany. Na pierwszym znajduje się nasz ptako-robot, który automatycznie biega w prawą stronę. Podczas biegania na drugim planie pojawiają się wszystkim znane zielone świnki. Musimy je szybko zastrzelić. Oto cała filozofia. Ptaki można ulepszać za pomocą wirtualnej waluty. Tutaj Rovio zaliczyło klęskę. Nie pozwalają nam ulepszyć tego co chcemy - narzucają nam ulepszenie pierwszej rzeczy, nawet jak byśmy chcieli ulepszyć drugą. Pieniądze znajdziemy grając. Tak jak wyżej pisałem za pieniądze możemy ulepszać ptaki oraz dodawać health poition. Są jeszcze gemy. Początkowo mamy ich mnóstwo, ale po zakupie regeneracji już ich nie ma.

Rozgrywka jest przyjemna, jednak sama gra nudna, a długość poziomu nie zachwyca. Chcecie grać w grę, w której level trwa dwie minuty? Ja nie. Największą klęskę Rovio położyło na grywalność. Mianowicie każda plansza strasznie długo się ładuje. Myślę, że jest to efekt celowy, aby gracz nie spędził kilkudziesięciu sekund na levelu. Racja, aby przedłużyć rozgrywkę wystarczą głupie ekrany ładowania - czego chcieć więcej. Na szczęście oprawa muzyczna robi wystarczająco dobre wrażenie. Nie możemy zapominać też o mikropłatnościach. Gdziekolwiek postawimy nasz palec czeka nas propozycja zakupu czegośtam. O reklamach też nie wspomnę. Grę odradzam - nie ma tu nic ciekawego.

- reklamy
- długość poziomu
- wieje nudą
- mikropłatności
- długość ładowania poziomu
+ rozgrywka
+ oprawa muzyczna


 PODSUMOWANIE:

Grafika: 10/10

Pomysł: 4/10

Dźwięki: 3/3

Wykonanie: 6/8

Grywalność: 1/5

Ogólna ocena:  24/36


Circle


 To już trzecia gra autorstwa firmy KetchApp, którą recenzuję. Każdy zna chyba nudne jak flaki z olejem, denerwujące, pieszczotliwie nazywane przez moich znajomych Fappy Bird? Cóż, Circle to nic innego jak, warto dodać słowo 'nieudana', podróbka Fappy. Cóż, tą firmę należy pochwalić szczególnie za osiągnięcia, bo to kolejna ich produkcja, która zaliczyła miliony pobrań. Jednak prócz osiągnięć KetchApp nie ma się czym za bardzo chwalić. Bowiem nowa produkcja to hit, aczkolwiek jednocześnie kit.

W grze chodzi o to aby co chwilę tapać. Tak jak wyżej pisałem, jest to podróba "fapiącego ptaka" - zmienił się jedynie mechanizm gry. Naszą postacią jest kółko. "Siadaj, pała!" - zapewne tak potraktowałaby mnie moja matematyczka, gdybym nazwał okrąg kółkiem. A więc jest to pomarańczowy okrąg, który pod żadnym pozorem nie może dotknąć czarnej kreski przechodzącej przez środek ekranu. Oczywiście autorzy postawili poprzeczkę w tej grze trochę wyżej. Krecha ta się zmienia - raz może wyjść na wyżyny, a raz wejść w depresję. (Myślę, że po tym zdaniu dostałbym plusika z geografii.) Co zrobić, aby jej nie dotknąć? Musisz dotknąć ekran, a okrąg kawałek podskoczy. Jeśli jednak wymierzysz tapnięcie w złym czasie - przegrywasz. Za złote diamenciki, które pojawiają się na drodze możemy kupić inne kółka.

Zdecydowanie największym plusem jest fakt, że Circle wciąga. Całość robi wystarczająco dobre wrażenie. Dodam, że grafika skopiowana żywcem z ich innego dziecka - Don't Touch The Spikes. Odgłosy są okej, ale tylko do czasu. Gra pomaga zrelaksować się po ciężkim dniu w pracy lub umilić czas podczas jazdy pociągiem. Jeśli nie masz dość podróbek Fappy Bird, to ta gra jest dla Ciebie.

+ prostota
+ może przytrzymać gracza na dłużej
- dźwięk
- buttony identyczne jak w innej grze
- pomysł ściągnięty od Flappy Bird

 PODSUMOWANIE:

Grafika: 6/10

Pomysł: 3/10

Dźwięki: 1/3

Wykonanie: 6/8

Grywalność: 5/5

Ogólna ocena:  21/36




Stick Hero




Studio Ketchapp jest odpowiedzialne za popularne tytuły takie jak  Don't Touch The Spikes czy Circle. W grach tej produkcji panuje zasada - musi śmierdzieć prostotą na kilometr. Nie było inaczej w przypadku Stick Hero, które podbija smartfony. Jest tylko jeden cel - zdobyć multum punktów.

W grze wcielamy się w czarnego ludzika, który na swojej drodze spotyka przepaście. Aby przejść nad nią, wystarczy położyć most. Wielkość wymierzamy, przytrzymując palec na ekranie. I tu zaczynają się schody - musimy inteligentnie oraz z odpowiednio szybkim refleksem, położyć most. Jeśli będzie za duży, wtedy nasz bohater spadnie za wysepkę, zamiast wejść na nią. Jeśli za krótki - nawet do niej nie dotrze i spadnie. Jeśli nasz ludzik dotrze na wysepkę, będzie bezpieczny. Odległości pomiędzy platformami będą różne, także przyda nam się umiejętność wizualno-przestrzenna. Dodam, że na środku każdej wyspy jest czerwony punkt, który oznacza, że wymierzyliśmy idealnie w samo centrum. Punktacja gry jest prosta - za każdy most dostaniemy jeden punkt. Jeśli trafisz w ww. czerwony punkt - dostaniesz, aż dwa punkty. Celem tej gry jest po prostu dotarcie jak najdalej. Słowo "kawałek" w tej grze ma ogromną wartość, ponieważ milimetry decydują o tym, czy dostaniemy się dalej, czy też nie. W grze występują wisienki, dzięki którym możemy kupić nowe postacie.

Nie spotkamy tam długich samouczków, zbędnych opcji czy  rozbudowanej fabuły. Tak jak wyżej pisałem studio Ketchapp jest na tyle dobre, że oszczędza sobie takich zbytników. Nie ma tutaj oszałamiającej grafiki, ale właśnie to w tych grach jest najlepsze. Starają się być minimalistyczni i pod tym względem są ponad inne gry. Niestety w Stick Hero najbardziej, prócz przegranych, denerwujące są reklamy. Tła robią naprawdę dobre wrażenie, podobnie jak postacie. Z dźwiękiem jest już gorzej. Słychać dźwięki natury i niepotrzebne dodatki.

- reklamy
- dźwięk 
+ brak zbędnych opcji
+ wygląd niektórych działów
+ pomysł na grę


PODSUMOWANIE:

Grafika: 6/10

Pomysł: 8/10

Dźwięki: 1/3

Wykonanie: 5/8

Grywalność: 5/5

Ogólna ocena:  25/36

Fruit Ninja



Fruit Ninja to owocna gra, która przez długi czas utrzymywała się w topce gier Androida. Naszym wrogiem nie jest straszliwy stwór, ani ogromny wilkołak. Jest to o wiele straszniejsze stworzenie... owoc. Nasze zadanie w grze jest niezwykle proste - wystarczy ruchem palca po ekranie przecinać pojawiające się owoce. Kolejna prosta gra, która tania w jakości jakimś cudem dostała się wysoko. Ponadczasowość to główna cecha tej gry.

Im więcej owoców przetniemy jednym ruchem tym więcej punktów zdobędziemy. Co jakiś czas pojawiają się bomby. Po przecięciu bomby gra się kończy lub system odejmuje nam potrzebne punkty. Jeśli przetniemy trzy lub więcej owoców, wtedy otrzymujemy combo. Gdy owoc spadnie na ziemię, wtedy tracimy punkty. W miarę poznawania tajników rozgrywki tej gry możesz rozwinąć swoje umiejętności zręcznościowe.

W grze są trzy tryby;
- Classic (czas jest ograniczony, liczy się jedynie zdobycie jak największej ilości punktów)
- Zen Mode (w ciągu 90 sekund musimy zdobyć jak najwięcej punktów. Jest to spokojny tryb, w którym mogę śmiało powiedzieć "I Really Don't Care", ponieważ nie straszne są nam spadające owoce czy bomby)
- Arcade Mode (mamy tylko minutę, a co jakiś czas pojawia się superbanan. Owy banan skutkuje ogromem kolorowych owoców na ekranie.

 Gra nudzi się wolno, ponieważ możemy odblokować w Dojo nowe miecze oraz tła. We Fruit Ninja można grać multiplayer: na żywo (plansza dzieli się na pół) oraz tryb online zapraszając innych graczy. Grafika w tej grze robi odpowiednio dobre wrażenie. Udźwiękowienie gry jest znakomite, ponieważ odgłosy cięcia zapadną mi na długo w pamięci. Gra jest "lekka", więc nie będzie problemu z odpaleniem jej na starszych urządzeniach. Sok w grze chlapie się na wszystkie możliwe strony, dzięki czemu gra jest bardzo realna.

+ grafika na wysokim poziomie
+ poziomy gry
+ efekty dźwiękowe
+ tła oraz miecze
+ multiplayer
- minipłatności 
- pomysł


PODSUMOWANIE:

Grafika: 8/10

Pomysł: 5/10

Dźwięki: 3/3

Wykonanie: 7/8

Grywalność: 5/5

Ogólna ocena:  28/36

Smash Hit

   Pamiętam jak Olly Murs udostępnił teledysk "Up"(2014) nagrany z amerykańską gwiazdą popu. W teledysku tematem przewodnim był mur, który dzielił Olly'ego i Demi. Pod koniec wideo, para zaczęła rozwalać tą ścianę. Olly na Facebooku w dniu premiery napisał "Smashing Time". Trochę się zdziwiłem, bo uczę się angielskiego ponad sześć lat i nie słyszałem o słowie "Smash". Google tłumacz podpowiedział mi, że to słowo oznacza "rozbijać". Gdy miesiąc później szukając jakiejś nowej gry, znalazłem grę zatytułowaną "Smash Hit" musiałem w nią wejść. Studio "Mediocre" swoim najlepszym i najnowszym dziełem udowodniło, że nie dla nich są ostatnie miejsca w liście gier. Najnowsza zręcznościówka podbija smartfony - w krótkim czasie osiągnęła kilkadziesiąt milionów pobrań z AppStore i Google Play.


W tej trójwymiarowej zręcznościówce trzeba rozwalać. Jesteśmy posiadaczami metalowych kulek i musimy rozwalać wszystkie napotkane szkła. Jest to jedyne co musimy robić by wygrać. Mamy ograniczoną liczbę kulek - przegrywamy jak spadnie do zera. Jednak nie obawiajcie się - gdy rozbijecie kryształki dostaniecie, aż trzy nowe kule. Jedni mówią, że kryształy są zrobione ze szkła, a jeszcze inni z lodu. Ja trzymam się pierwszej wersji, ale jeśli się mylę, to powiadomcie mnie o tym w komentarzu. Za każde uderzenie w przeszkodę tracimy, aż dziesięć kul. Im dalej zajdziemy tym będziemy mieli nowy rekord. Detale w tej grze są dopracowane do perfekcji, zresztą jak cała grafika. Rozbite ostrosłupy zostawiają kawałki szła (lub lodu - sam nie wiem co to). Twórcy stworzyli, aż pięćdziesiąt poziomów, a każdy z nich różni się wyglądem i przeszkodami. Profesjonalny design to jest coś czego nie ma większość gier. Na szczęście studio "Medicore" postarało się o idealny outfit. Już po krótkim czasie od startu pędzimy szybciej, niż przyszli fani tego bloga na nowy wpis. Nie zdążymy się obejrzeć, a już tracimy dziesięć kulek za uderzenie. Największym minusem całej gry jest fakt, że gra posiada mikropłatności bez których gracz za każdym razem cofa się na początek. Oczywiście po zakupieniu premium (około 7 złotych) możemy zacząć od danego punktu. Jedynym minusem gry jest powtarzalność  -  każdy poziom jest prawie identyczny.


  Smash Hit to naprawdę dobra produkcja z profesjonalną grafiką. Jednak wiele jej brakuje do numeru jeden. Przydałyby się osiągnięcia oraz różne tryby gry. Twórcy chyba zbankrutowali, gdy wynajmowali dźwiękowców. Muzyka gry jest najwyższych lotów - zwłaszcza dźwięk tłuczonego szkła, który na zawszę zapadnie mi w pamięci. Mimo tego możecie śmiało polecić tą gierkę znajomym oraz samemu pobrać ją na telefon. Zapewne jest to najwyżej oceniona przeze mnie gra jaką kiedykolwiek zrecenzuję.

+ grafika
+ koncept
+ trójwymiarowość
- powtarzalność 


PODSUMOWANIE:

Grafika: 10/10

Pomysł: 10/10

Dźwięki: 3/3

Wykonanie: 6/8

Grywalność: 5/5

Ogólna ocena:  34/36


Don't Touch The Spikes




 "Don't Touch The Spikes" (pl. nie dotykaj kolców) nazwa opisuje tę grę bardzo dobrze. Należy... nie dotykać kolców, przez które można przegrać. Gra stała się niezwykle popularna i doczekała się wielu podróbek, co w XXI wieku jest oznaką sukcesu. 

   Postacią, którą gramy jest ptak. Tapając w ekran obijamy się o ściany, uważając na kolce. Przy okazji możemy zebrać cukierki. Za słodycze będziemy mogli kupić nowego ptaka. Im więcej punktów będziemy mieli, tym gra jest trudniejsza. Drugą walutą, po cukierkach, są niebieskie diamenty. Zdobędziemy je w parku, który można rozbudować, by zachęcić do niego inne ptaki. Gdy do parku przylecą inne birdsy, będziemy mogli zbierać niebieskie diamenty. Za które kupimy kolejne ptaki. Jest też tryb jaskini, w której panują takie same zasady jak w grze klasycznej, tylko jest... ciemno. A nasz ptak ma ograniczone pole widzenia, przez co łatwiej trafić jest na kolec. Grafika gry jest okej. Pasujące do siebie różowe przyciski ładnie się komponują z szarą grafiką oraz prostymi fontami. Gra się nudzi po kilkudziesięciu minutach użytkowania. Grywalność jest na odpowiednim poziomie, ponieważ z punktu widzenia ekranu przed rozpoczęciem gry są widoczne wszystkie opcje, a większość autorów gier próbuje takie coś chować. Twórcy DTTS inteligentnie rozporządzili miejsce oraz wielkość ikonek przenoszących do działów. Sam nie wierzę, że noty, które poniżej wystawiłem, są takie wysokie.

+ grafika
+ otwartość (wszystkie opcje łącznie ze startem są na jednej stronie) 
+ osiągnięcia
- monotonność


PODSUMOWANIE:

Grafika: 10/10

Pomysł: 5/10

Dźwięki: 2/3

Wykonanie: 7/8

Grywalność: 5/5

Ogólna ocena:  29/36